W cieniu seksualnej przemocy... Jak Chester Bennington z Linkin Park walczył z traumą i przegrał

Jaka jest historia życia Chestera Benningtona i dlaczego ten niezwykle utalentowany i spełniony wokalista Linkin Park przegrał walkę z samym sobą...?

20 lipca 2017 roku zmarł Chester Bennington. Artysta, który zyskał międzynarodową sławę jako wokalista Linkin Park, popełnił samobójstwo w swoim domu w Palos Verdes w Los Angeles, osierocając sześcioro dzieci. Jego śmierć dla całego muzycznego świata była szokująca z dwóch powodów. Po pierwsze, nastąpiła krótko po samobójstwie Chrisa Cornella, innej znanej gwiazdy rocka. Po drugie, Bennington (podobnie zresztą jak Cornell) był osobą młodą – w chwili śmierci miał zaledwie 41 lat. Co więcej, nic (przynajmniej na pierwszy rzut oka) nie wskazywało na to, że amerykański muzyk mierzy się z demonami, których – jak się ostatecznie okazało – nie był w stanie przezwyciężyć. Jeszcze miesiąc temu Linkin Park występował przed polskimi fanami w Krakowie jako gwiazda pierwszego dnia Impact Festivalu; nikt nie mógł się spodziewać, że będzie to jeden z ostatnich koncertów grupy.

Wieść o jego śmierci z prędkością błyskawicy obiegła już cały świat i zewsząd napływają kondolencje. Śmierć znanego i wpływowego artysty zawsze porusza ludzi, ci czują się bowiem z nim związani – nawet jeśli nigdy nie poznali go osobiście. Tego typu wydarzenie skłania również do refleksji nad jego historią i twórczością, wpływem, jak zdążył wywrzeć przed swoim odejściem. Oto opowieść o człowieku, który przez ponad 20 lat współtworzył jeden z najważniejszych zespołów metalowych XXI wieku.

Chester Charles Bennington urodził się 20 marca 1976 roku w Phoenix w Arizonie. Zainteresowanie muzyką miał wykazywać od najmłodszych lat, sięgając m.in. po płyty Depeche Mode czy Stone Temple Pilots, ekipy, w której – choć nie mógł tego wtedy wiedzieć – będzie w przyszłości występował. Jego życie rodzinne nie należało do najłatwiejszych. Jego rodzice z racji wykonywanych zawodów (mama była pielęgniarką, zaś ojciec detektywem zajmującym się sprawami związanymi z seksualnym wykorzystywaniem dzieci) nie narzekali na nadmiar wolnego czasu. Co więcej, gdy Chester miał 11 lat, jego rodzice postanowili wziąć rozwód, a przyszły wokalista Linkin Park trafił pod opiekę ojca.

W wieku siedmiu lat Bennington, co położyło się cieniem na jego przyszłość, był molestowany przez swojego starszego kolegę. Jego koszmar trwał przez sześć lat. Jak artysta miał później wyznać w wywiadzie udzielonym Dave’owi Simpsonowi z "The Guardian", bał się zgłosić to komukolwiek dorosłemu, obawiał się bowiem, że nikt mu nie uwierzy. W ten sposób Bennington trafił w objęcia niszczących alkoholu i narkotyków – nałogów, z którymi musiał mierzyć się praktycznie przez całe swoje życie. Jednak Amerykanin radził sobie z traumatycznymi przeżyciami nie tylko poprzez sięganie o szkodliwe używki; inną formą ucieczki była muzyka.

Pierwszym zespołem, w którym Bennington występował – od początku jako wokalista – był Sean Dowdell and His Friends?. W 1993 roku formacja wypuściła swój debiutancki materiał w formie eponimicznej kasety kompaktowej. Kolejnym przystankiem w drodze do Linkin Park była grupa Grey Daze, w której artysta pozostawał do 1998 roku. Był to dla niego niezwykle trudny okres, który prawie zakończył się porzuceniem marzeń Benningtona o muzycznej karierze. Jednak szczęście uśmiechnęło się do niego w odpowiednim momencie – na początku  1999 roku został on wokalistą Linkin Park, założonego trzy lata wcześniej zespołu z Los Angeles. Członków grupy urzekł unikatowy, niezwykle ekspresyjny i charakterystyczny styl śpiewania Chestera, którego nie można było pomylić z niczym innym.

Po ściągnięciu na siebie uwagi wytwórni Warner Bros. Linkin Park wydał swój debiutancki krążek zatytułowany "Hybrid Theory". Opublikowany 24 października 2000 roku materiał okazał się zarówno wielkim sukcesem komercyjnym, jak i artystycznym. W samych tylko Stanach Zjednoczonych w ciągu 10 lat zdążył się rozejść w liczbie ponad 11 milionów egzemplarzy. Wyjątkowość "Hybrid Theory" objawiała się na kilku polach. Przede wszystkim uwagę zwracał styl grupy, modne wówczas połączenie rapu i metalu, który w wydatny sposób pomagał kształtować fenomenalny wokal Benningtona. Ciekawa okazała się także warstwa tekstowa, którą Chester wykorzystał do poruszenia takich tematów, jak rozwód rodziców czy nadużywanie narkotyków. Być może wszystkie te elementy pojawiły się już wcześniej w twórczości innych zespołów, ale nikt nie połączył ich w taki unikatowy sposób, jak właśnie Linkin Park.

Po nagraniu znakomicie przyjętego albumu zespół stanął przed trudnym zadaniem powtórzenia tego sukcesu. Jak się okazało, z zadania tego Amerykanie wywiązali się z nawiązką. Opublikowany 25 marca 2003 roku krążek "Meteora" przyniósł największe przeboje grupy i przesądził o ich międzynarodowym sukcesie. Takie kawałki, jak "Faint", "Breaking the Habit" czy przede wszystkim "Numb" na stałe weszły do kanonu nie tylko metalu, ale i pop-kultury w ogóle. W ciągu 10 lat album ten dotarł do imponującej liczby 27 milionów osób, czterokrotnie pokrywając się przy tym platyną. Od tamtej pory Linkin Park był uważany za jeden z najbardziej wpływowych zespołów metalowych na świecie, sławą i uznaniem ustępując największym gigantom pokroju Metalliki. Ich kolejne albumy, chociaż nie charakteryzowały się tą samą świeżością co dwa pierwsze krążki, potwierdziły status zespołu i samego Benningtona. W 2007 roku ich utwór "What I’ve Done" pojawił się w hollywoodzkim blockbusterze "Transformers", co ostatecznie przypieczętowało ich – już wtedy kultowy – status.

Chester Bennington nie ograniczał się jednak do tworzenia w ramach Linkin Park. W 2005 roku założył grupę Dead by Sunrise, z którą udało mu się nagrać i wydać jeden album – "Out of Ashes". Dużo ważniejszym wydarzeniem, zarówno z jego perspektywy, jak i z pozycji fanów rocka i metalu, było zasilenie przez niego składu Stone Temple Pilots, tej samej grupy, której Chester słuchał w dzieciństwie. Dotychczasowy wokalista zespołu, Scott Weiland, został z niej wyrzucony na początku 2013 roku i jego miejsce zajął właśnie Bennington. Współpraca ta zaowocowała wydaniem EP-ki "High Rise", w skład której pojawiło się pięć kawałków, w tym singlowe "Out of Time" oraz "Black Heart". Na więcej nie starczyło jednak czasu – już w 2015 roku Bennington uznał, że nie może pogodzić występowania w dwóch grupach tego kalibru i zdecydował się na opuszczenie Stone Temple Pilots.

19 maja 2017 roku światło dzienne ujrzała siódma studyjna płyta Linkin Park – "One More Light". Był to album utrzymany w lekkim (szczególnie w porównaniu do pierwszych dokonań grupy), pop-rockowym klimacie. Nawet okładka utrzymana była w lekkiej, jasnej kolorystyce, nawiązując – jak wyjaśniał to w wywiadzie udzielonym magazynowi "Kerrang!" Mike Shinoda – do uczucia, jakim darzą się członkowie zespołu. Pierwszym singlem pochodzącym z tego wydawnictwa był utwór "Heavy", nagrany we współpracy z Kiiarą. Z perspektywy czasu szczególnie mocno uderza warstwa tekstowa kawałka, w której podmiot liryczny – w dużym skrócie – opowiada o swoich problemach psychicznych, z którymi nie może sobie poradzić. Również z drugim singlem promującym "One More Light" wiąże się smutna historia – utwór "Talking to Myself" (bo to o nim mowa) ukazał się w dniu samobójczej śmierci Chestera, 20 lipca.

W ramach promocji swojego albumu grupa wyruszyła w światową trasę koncertową, w ramach której wystąpiła także w Polsce. Amerykanie wystąpili w Krakowie 15 czerwca tego roku, dając niezwykle ciepło przyjęte show. Setlista objęła zarówno najważniejsze dokonania grupy, jak i utwory pochodzące z najnowszej płyty. Nikt ze zgromadzonej wtedy w Tauron Arenie publiczności nie mógł wiedzieć, że dokładnie pięć tygodni później tryskający energią i imponujący wokalnymi warunkami Chester Bennington odbierze sobie życie.

Życie nie rozpieszczało Chestera Benningtona. W dzieciństwie musiał się on mierzyć z sytuacjami, z którymi żadne dziecko nie powinno mieć nic wspólnego. Fatalna atmosfera w domu zakończona rozwodem rodziców, wykorzystywanie seksualne przez starszego kolegę, w końcu ucieczka w alkohol i narkotyki wywarły wpływ na psychikę wokalisty, który do końca życia musiał się zmagać z demonami przeszłości. Nawet później, pomimo odniesienia międzynarodowego sukcesu, nie było mu łatwo. Rzucenie alkoholowego nałogu okazało się niezwykle trudne i czasochłonne, a w międzyczasie musiał nawet mierzyć się ze stalkerem Devonem Townsendem, który nękał go i jego rodzinę w internecie.

Mimo to Benningtonowi udawało się tworzyć muzykę, która poruszała całe rzesze ludzi. Część z nich doceniała fantastycznie skomponowane utwory, które kipiały energią, inni z kolei cenili sobie najbardziej ciekawe, skłaniające do refleksji teksty. A dzięki temu, że twórczość Chestera Benningtona i Linkin Park charakteryzuje się niezwykle wysoką jakością, pozostanie ona ponadczasowa. Za kilkadziesiąt lat ludzie wciąż będą sięgali po "Numb" czy "What I’ve Done", odkrywając kompozycje pewnego niezwykle utalentowanego wokalisty z Phoenix.

 

Czytaj dalej: