Dramat koni nad Morskim Okiem nadal trwa. Na facebookowej stronie „Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni” został opublikowany post z opisem dramatycznej sytuacji z udziałem koni, która miała miejsce w drodze do Morskiego Oka. „Z relacji świadka wypadku, Kasi wynika, że miał on miejsce 26 grudnia 2017 roku, w drugi dzień świąt. Furman nie dość, że nie powiadomił Tatrzańskiego Parku Narodowego o przewróceniu się konia, to po tym jak koń wstał – załadował wóz turystami i pojechał dalej!!!” – czytamy na Facebooku.
Wniosek z prośbą o wyjaśnienie sprawy trafił do Tatrzańskiego Parku Narodowego, którego pracownicy nie wiedzieli o wypadku konia ciągnącego po śniegu ciężkich sań. Aby zapobiec podobnym sytuacjom, rozpoczęto zbieranie podpisów pod petycją. Chcesz dołączyć? Kliknij tutaj.
Sytuacja zwierząt wykorzystywanych do przewożenia turystów nad Morskie Oko podobna była latem. Wówczas konie przewożące dorożki z turystami musiały pracować w przekraczającym 30 stopni upale.
- Zakaz palenia na balkonach. Ministra Zdrowia powiedziała, co o tym myśli
- Anglicy chcą powtórzenia finału Euro 2020! Pod petycją zebrano ponad 125 tys. podpisów. "Mecz był niesprawiedliwy"
- Córka Michaela Jacksona wcieliła się w rolę Jezusa. Powstała petycja o zablokowanie filmu
- Filip Chajzer. Widzowie chcą usunięcia dziennikarza z Dzień Dobry TVN. Głos w sprawie zabrał prezenter, publikując komentarze, które zalewają jego profile w sieci
- Dramat koni nad Morskim Okiem trwa. Pomimo upałów muszą przewozić tłumy turystów