Wyglądem przypomina zwykły pendrive, ale w tym przypadku, to nie wielkość ma znaczenie. Ili, bo tak nazywa się symultaniczny tłumacz cyfrowy, wchodzi na rynek już tego lata i napewno wyratuje nas w wielu niespodziewanych rozmowach z gośćmi z zagranicy. Wystarczy, że podczas konwersacji wciśniemy guzik, a po skończonej wymianie zdań, sprytne urzędzenie wszystko nam przetłumaczy!
Czytaj dalej:
- Dlaczego warto włożyć balon do walizki? Ten prosty trik rozwiązuje częsty problem
- Kiedyś opcja budżetowa, dziś drożyzna? Polacy już nie jeżdżą tam na wakacje
- Śpiewali o niej Santor i Wodecki, dziś odchodzi w zapomnienie? „Jak miasto duchów”
- Masz dzieci i mieszkasz w Krakowie? Monika zdradza najlepsze pomysły na jednodniowe wycieczki
- Skolim ogłosił nową inwestycję. Poruszenie na całą Polskę