Długo wyczekiwana płyta Metalliki "Hardwired… To Self-Destruct" ukaże się już 18 listopada. Od wydania "Kill 'Em All" w 1983 roku, będzie to 12 krążek grupy z Los Angeles.
Jak się okazuje, fani heavy metalowej legendy powinni nastawić się na konkretne, mocne uderzenie muzyczne. Panowie zdążyli nas już do tego przyzwyczaić, chociażby pierwszym singlem "Hardwired".
W rozmowie z magazynem "Rolling Stone", perkusista grupy Lars Urlich, zaznaczył, że na płycie niestety nie znajdzie się miejsce na jakąkolwiek balladę:
"Miejscami jest bardziej punkowa i może trochę bardziej progresywna. Chodzi o riffy i o ten groove. Jedna ważna sprawa: nie ma na niej żadnej wielkiej ballady Metalliki. To trochę snobistyczne".
Czytaj dalej:
- Tom Felton znów jako Draco Malfoy w „Harrym Potterze”! Aktor nie krył wzruszenia
- To najbardziej wyczekiwany album roku! Nowość od Taylor Swift jest już dostępna
- To najbardziej wyczekiwana premiera filmowa. Netflix ujawnia szczegóły
- Znamy datę premiery jednego z najbardziej wyczekiwanych filmów tego roku! Kiedy trafi na Netflix?
- Nowe wieści ws. filmu „Shrek 5”. Premiera jednak później. Jest data