Quentin Tarantino i dziesięć filmów
Od dawna wiadomo, że Quentin Tarantino stwierdził, że zrobi tylko dziesięć filmów w swojej karierze. Jego ostatnia produkcja pt. „Pewnego razu w… Hollywood” była dziewiąta. Ostatnim filmem miał być „The Movie Critic”. Portal „The Hollywood Reporter” ujawnił teraz zaskakujące fakty.
Spin-off "Pewnego razu w... Hollywood"?
Reżyserm miał porzucić „The Movie Critic” już w ubiegłym roku. Zamiast tego miał rozpocząć pracę nad spin-offem „Pewnego razu w… Hollywood”. Dlatego wcześniej pojawiały się głosy, że w obsadzie znajdzie się Brad Pitt, który ponownie wcieliłby się w rolę Cliffa Bootha.
Pierwsza część „Pewnego razu w… Hollywood” to opowieść o zapomnianym aktorze (w tej roli Leonardo DiCaprio) i jego dublerze, którzy marzą o powrocie na szczyt. Próbują odnaleźć się w branży, w której wiele się zmieniło. Co czekałoby bohaterów w drugiej odsłonie? Tego się już nie dowiemy.
Nowe plany na przyszłość
Quentin Tarantino miał w tym tygodniu znów zmienić zdanie. Zrezygnował ponownie z projektu, a Brad Pitt podobno dowiedział się o tym zaledwie kilka godzin przed tym, jak informacja biegła media. Twórca tym razem zaczął już pisać nowy scenariusz. Jego szczegóły trzyma w tajemnicy przed wszystkimi.
- Ta niezwykła produkcja to prawdziwa perełka na Netflix. Widzowie i krytycy są absolutnie zachwyceni
- Scenariusz powstał w 10 dni, a film zmienił kino na zawsze. Nikt nie wierzył, że to się uda
- Ten film z 1993 roku to „najlepsza biografia muzyczna wszech czasów”. Ma aż 97% pozytywnych ocen!
- Wszyscy o nim zapomnieli, a to prawdziwa perła. Kultowy film z 1980 roku, który zdefiniował pokolenie
- Billie Eilish wchodzi do kin w 3D. Premiera „Hit Me Hard and Soft: The Tour” już za dwa dni!
