Szokujące wyznanie Sandry Milwiw-Baron. Sprawy zaszły za daleko: „powiedziałam, żeby dał sobie spokój”

Po długiej przerwie spowodowanej macierzyństwem Sandra Milwiw-Baron zdecydowała się na odrobinę szaleństwa i wybrała się do klubu. To miała być jej chwila oddechu od codziennych obowiązków. Niestety, jak sama przyznała następnego dnia, wieczór nie spełnił jej oczekiwań. Co poszło nie tak?
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Sandra Milwiw-Baron musiała uciekać: „powiedziałam, żeby dał sobie spokój”. Fot. AKPA/Niemiec

Sandra Milwiw-Baron o trudach macierzyństwa mówi wprost

Życie Sandry Milwiw-Baron zmieniło się 16 maja, kiedy na świat przyszedł jej syn, Leonard. Radość z macierzyństwa jest równie wielka, co wyzwania, z którymi się mierzy. Modelka w mediach społecznościowych szczerze opowiada o codzienności z małym dzieckiem, nie pomijając trudniejszych momentów, które są jej udziałem. 29-latka podkreśla, że zmęczenie i wyczerpanie stały się częścią jej nowej rzeczywistości. Mimo to każdy dzień to dla niej nowe doświadczenie, a Leoś, choć jest wymagającym dzieckiem, jest też źródłem nieopisanej radości.

Zobacz także
Sandra Milwiw-Baron postawiła sprawę jasno. Decyzja w rękach Alka
Sandra Milwiw-Baron ma za sobą burzliwą przeszłośÄ‡, związek z brazylijskim przedsiębiorcą, a nawet zaloty samego Leonardo DiCaprio. Obecnie stabilizację odnalazła w rodzinie. 29-latka chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami w...

Szokujące wyznanie Sandry

Minionego wieczoru Sandra postanowiła na chwilę oderwać się od obowiązków matki i wybrać się na imprezę z przyjaciółmi. To wyjście miało być chwilą relaksu i odpoczynku, jednak rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. „Umówiłam się dzisiaj na miasto ze znajomymi i ledwo żyję, będę miała powieki na zapałki. Niesamowite jak człowiek się zmienia, cztery lata temu byłabym już na moim drugim drineczku” - opowiadała po wyjściu. Niestety, impreza okazała się niewypałem. Modelka szybko przypomniała sobie, dlaczego ceni domowe zacisze.

Podsumowanie wczorajszego wieczoru to „trochę słońca” od chłopaków i ja uciekająca cały koncert po clubie przed osobą, której nie przeszkadzało, gdy powiedziałam, żeby dał sobie spokój, bo jestem mężatką i mam małe dziecko w domu. Oraz pijane kobiety rzucające się mi na szyję i drące w ucho - relacjonuje z wyraźnym rozczarowaniem.

To doświadczenie stało się dla niej nauczką: „To moje pierwsze i ostatnie tak późne wyjście, gdy Leoś jest taki mały” - stwierdza, dodając, że była zmęczona i przytłoczona całą sytuacją. Ludzie nagrywający ją w klubie sprawili, że poczuła się jak „miś na Krupówkach”. Żona Barona podkreśla, że najbardziej ceni sobie chwile spędzone w domowym zaciszu, gdzie może być sobą, bez ciągłej oceny ze strony innych.

Zobacz także
Sandra Milwiw-Baron szczęśliwa jak nigdy. Z wielkim uśmiechem donosi
Sandra Milwiw-Baron prężnie działa w mediach społecznościowych, gdzie pozostaje w stałym kontakcie ze swoimi odbiorcami. Od kiedy na świecie pojawił się jej pierworodny syn, Leoś, treści, jakimi się dzieli, w dużej mierze dotyczą...

Czytaj dalej: