Zwyciężczyni „The Voice of Poland” straciła fortunę! Tak oszukano Natalię Sikorę: „oniemiałam, sparaliżowało mnie”

Kilkadziesiąt tysięcy złotych w błoto, a w tle... rzekomy Anthony Hopkins. Natalia Sikora, wokalistka znana z „The Voice of Poland”, ujawnia kulisy oszustwa, które kosztowało ją oszczędności i sporo nerwów. W książce Klaudii Ziółkowskiej „Kocham cię, zrób mi przelew” artystka bez owijania w bawełnę opowiada, jak dała się złapać na przekręt „na gwiazdę”. „Do tej pory nie wiem, jak to było możliwe” – wspomina.
Natalia Sikora w 2019 roku, źródło: AKPA
  • Natalia Sikora padła ofiarą oszustwa „na gwiazdę”, w którym przestępcy podszywali się pod Anthony’ego Hopkinsa.
  • Doświadczenie pozostawiło Natalię z lękiem, obawą przed kolejnymi oszustwami i zmianą podejścia do mediów społecznościowych.
  • Do trudnej sytuacji sprzed lat wróciła na łamach reportażu Klaudii Ziółkowskiej „Kocham cię, zrób mi przelew”.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Natalia Sikora miała rozmawiać z Anthony'm Hopkinsem

W maju 2021 roku Natalia Sikora, zwyciężczyni drugiej edycji „The Voice Poland”, którą kraj pokochał za wykonanie „Cry Baby”, otrzymała wiadomość od… sekretarki Anthony’ego Hopkinsa. Kobieta zaproponowała Polce rozmowę ze znanym z „Hannibala” aktorem, przekonywała ją do nawiązania kontaktu przez komunikator. I tak Natalia zaczęła pisać z rzekomym Hopkinsem. Chwilę później zaproszono ją do warszawskiego hotelu, do którego przyjechać miał gwiazdor. Sikora skontaktowała się z firmą, która potwierdziła, że na miejscu pojawi się „ekipa filmowa ze Stanów Zjednoczonych”. Jak się później okazało, zupełnie inna. 

Spotkanie się nie odbędzie, ale musisz za nie zapłacić. U nas w Ameryce za darmo nic nie ma – taką wiadomość nagle otrzymała Polka. 

Nakazano jej uregulować rachunek w pieniądzach wirtualnych. Popędziła więc do bitomatu, do którego wpłaciła kilkanaście tysięcy złotych. To był jednak dopiero początek. 

Wizja wyjazdu do Stanów Zjednoczonych i wpłacanie kolejnych kwot

Natalia została zaproszona do Stanów – musiała jednak wyłożyć pieniądze, które potem miały pomóc spełnić jej marzenie o amerykańskim śnie i nagraniu tam płyty.

Napisał, że chętnie by mi pomógł, ale on jest Anthonym Hopkinsem i nikt nie może się dowiedzieć o tym, że on pozwala sobie prywatnie na takie rzeczy. „Nie mam konta – pisał – na które mogłabyś wpłacać mi ewentualną kasę, księgowi mieliby pytania. Ale jeżeli mam ci pomóc w spełnianiu marzeń, to musisz wyłożyć. W Ameryce tak jest, że najpierw trzeba zainwestować”. Jak w dobrym filmie…

Przygotowywania do wyjazdu trwają kilka miesięcy – Natalia uczy się języka, trenuje ciało, notuje, z jakimi osobami chciałaby na miejscu rozpocząć muzyczną współpracę. Cały czas liczy, że tak właśnie otwierają się jej drzwi do kariery za oceanem.

To się dzieje w twojej głowie. Dostajesz skrzydeł. Nigdy nie zrobiłam tylu rzeczy w sześć miesięcy. (…) Do tej pory nie wiem, jak to było możliwe – wspomina ten czas. 

Natalia rezygnuje z teatru i serialu TVN-u. Nie wie, że zaraz zostanie bez pieniędzy

Gdy data wyjazdu jest coraz bliżej, ogłasza w TVN-ie, że rezygnuje z grania w „Skazanej”. Odpuszcza też spektakl w Teatrze Polonia. Informuje rodziców, którzy pozostają co do tej całej sytuacji nieco sceptyczni. Aby ich uspokoić, kobieta wykonuje telefon do „aktora”. 

Mam słuch skrajnie muzyczny, wyczulony. A jednak się nie zorientowałam, że to nie był głos Hopkinsa, choć później rozmawialiśmy jeszcze kilka razy. Tata do dziś zastanawia się, czy ja przez chwilę może rzeczywiście rozmawiałam z Anthonym, po czym ktoś wykradł naszą korespondencję. Rozumiem go, ale tłumaczę: To nie jest, tatuś, możliwe. Mówię mu, że możemy się tego trzymać aż do śmierci, ale to niczego nie zmieni.

We wrześniu Hopkins zapewnia Sikorę, że sprawę jej wizy załatwił z samym Joe Bidenem. Natalia wypłaca więc kolejne pieniądze

Wątpliwości miałam wielokrotnie. Temat zaufania pojawiał się niemal w każdej rozmowie. Wtedy on dzwonił. Wysyłał mi zdjęcia z planu, z wakacji, zdjęcia dowodu, biletów samolotowych, przepustek. To mnie na nowo uspokajało

W listopadzie następuje przełom – pojawiła się wiadomość, że „Hopkins” ma opóźnienia w zdjęciach. Natalia siedzi spakowana na kartonach. Nie ma już pieniędzy

Nie wiem, ile się tego nazbierało. Wszystko trwało sześć miesięcy. Do dziś nie mam śmiałości przejrzeć historii konta z tamtego czasu, bo bym się na siebie wkurzyła. To były moje oszczędności. Zawsze mówił mi, ile mam wpłacić. Nieduże kwoty, co mnie do dziś zastanawia. Ale ja w to poszłam. W tygodniu dwa tysiące, raz na dwa tygodnie – trzy.

„Wpłacisz 25 tys. zł teraz albo opublikuję nagranie z twojego mieszkania

Następuje zmiana terminu wylotu, wokalistka zaczyna coraz bardziej się frustrować. W międzyczasie dostaje od „Anthony’ego” jawnie przerobione zdjęcie. Zaczyna łączyć wątki, nie odpisuje więcej i zatrzymuje wpłaty. Chwilę potem nachodzi komunikat: „wpłacisz 25 tys. zł teraz albo opublikuję nagranie z twojego mieszkania, jak malujesz nago obraz”.

 I wtedy się bardzo mocno wystraszyłam. Kilka razy doznałam w życiu strachu, ale ten moment to był pierwszy po wielu latach. Oniemiałam, sparaliżowało mnie. Nie miałam jednak świadomości, że ta osoba nagrywa mnie kamerką z laptopa. Było lato, mieszkałam w bloku, na dworze trzydzieści stopni, zasłaniałam więc okna i malowałam obrazy w samej bieliźnie. On to nagrał. Odpisałam: „Rób, co chcesz”. Naprawdę nie kapnęłam się, że można w ogóle rejestrować człowieka przez tę głupią kamerkę. Nie miałam o tym pojęcia.

„Boję się”

Sprawę oszustwa zgłoszono na policję. Funkcjonariusz na informację o tym, kto miał pisać z Polką, zaczął się śmiać. Policja zarejestrowała sprawę, ale nie ustaliła, kto podszywał się pod aktora i wyłudzał pieniądze. Zdaniem Sikory całość nie została potraktowana „tak serio, jak powinna”. Wokalistka rozsypała się – przez kilka dni nie wychodziła z domu, przytyła dziesięć kilogramów, przeszła zaostrzenie łuszczycy. W końcu wynajęła osobę, która sprawdziła jej komputer – podobno w oszustwo mogło być zamieszane więcej osób. 

Wcześniej prowadziłam konta w mediach społecznościowych całą sobą. Bez barier. Wrzucałam wszystko: zdjęcia zwierząt, z planu, koncertów. Po tym, co mnie spotkało, nie czytam już wiadomości na Instagramie czy Messengerze, prowadzę konta, ale bardziej uważnie. W istocie wszystko zaczęło się właśnie przez social media. Teraz każdy może być dla mnie podejrzany. Boję się, że nie mam żadnej funkcji ochronnej, więc za chwilę to znów może się wydarzyć.

Uważajcie. Świat ludzi to jedna wielka wojna. Dbajcie o siebie i nie pozwalajcie, by wami manipulowano – dodaje, autoryzując książkę, Natalia.

Czytaj dalej: