Nad Arktyką tworzy się potężny układ. Polska może poczuć zimę
Nad biegunem północnym trwa właśnie budowa sezonowego cyklonu polarnego. To rozległy układ niskiego ciśnienia, który każdej jesieni zaczyna przejmować kontrolę nad sytuacją wysoko nad Arktyką. Wraz ze skracaniem się dnia i nadejściem nocy polarnej powietrze nad północą coraz szybciej się wychładza. Wokół tworzącego się układu zaczyna z kolei organizować się bardzo silny prąd strumieniowy. To właśnie on odgrywa jedną z najważniejszych ról w całej układance. Silne wiatry wiejące z zachodu na wschód tworzą swoistą barierę, która utrzymuje najzimniejsze masy powietrza w rejonie Arktyki.
Od tego zależy, co wydarzy się zimą
Im bardziej zwarty i stabilny jest układ nad Arktyką, tym skuteczniej zatrzymuje zimne powietrze na dalekiej północy. W takim scenariuszu Europa Środkowa częściej pozostaje pod wpływem łagodniejszych mas powietrza napływających z zachodu i południa. W Polsce oznacza to większe prawdopodobieństwo temperatur bliższych jesieni niż klasycznej zimie. Zamiast długotrwałego mrozu częściej pojawiają się deszcz, wiatr i okresowe ocieplenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta sytuacja zostaje zaburzona. Jeśli wir polarny osłabnie, rozpadnie się lub zacznie mocno meandrować, zimne powietrze może łatwiej ruszyć na południe. Wtedy Polska może znaleźć się na trasie arktycznego chłodu.
Mróz może przyjść razem ze śniegiem
Zmiana układu nad Arktyką nie oznacza automatycznie kilku tygodni siarczystego mrozu. Może jednak prowadzić do znacznie bardziej dynamicznej pogody. Chłodne masy powietrza mogą okresowo spływać nad Europę, a pomiędzy kolejnymi falami zimna pojawiać się odwilże. Taki scenariusz oznacza pogodę pełną kontrastów: mróz może przeplatać się z ociepleniem, a śnieżyce z deszczem i silnym wiatrem. To właśnie dlatego stan wiru polarnego jest uważnie obserwowany przez meteorologów.
Wir dopiero nabiera siły
Na początku października układ nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. Wysoko nad Arktyką temperatura może spadać do około minus 70–80 stopni Celsjusza, ale prąd strumieniowy nie osiągnął jeszcze swojej maksymalnej siły. W miarę postępu jesieni sytuacja będzie się zmieniać. Wir polarny powinien wzmacniać się aż do początku grudnia. Dopiero później będzie można znacznie lepiej ocenić, czy pozostanie stabilny, czy też czekają go poważniejsze zaburzenia. A to może mieć znaczenie dla pogody także w Polsce.
Prognozy na razie nie zapowiadają powrotu ostrej zimy
Długoterminowe prognozy pozostają ostrożne. Obecne wyliczenia wskazują raczej na łagodniejszy sezon niż przed rokiem, z temperaturami powyżej średniej wieloletniej. Nie oznacza to jednak, że zima będzie pozbawiona śniegu i mrozu. Prognozy sezonowe nie są w stanie z dużym wyprzedzeniem wskazać konkretnych fal zimna czy śnieżyc. Co więcej, nawet pozornie stabilny wir polarny może w ciągu kilku tygodni ulec istotnym zmianom. Jedno silne zaburzenie atmosfery może całkowicie zmienić sytuację.
Dlatego meteorolodzy będą w kolejnych tygodniach szczególnie uważnie obserwować to, co dzieje się wysoko nad Arktyką. To właśnie tam może pojawić się sygnał, który pozwoli lepiej ocenić, czego możemy spodziewać się tej zimy w Polsce.
Źródło: twojapogoda.pl
- Najpierw ciepło i słonecznie, potem nagły zwrot. Taki będzie październik
- Najpierw 25 stopni, potem gwałtowny zwrot. Temperatura spadnie do 4 stopni
- Pogoda znów zaatakuje. IMGW wydał ostrzeżenia dla połowy kraju
- Piekielny czerwiec, przewrotny lipiec. Co przyniesie pogoda na sierpień i wrzesień?
- Załamanie pogody od czwartkowego południa. IMGW ostrzega przed burzami i gradem




