„Nie mogłam się doczekać, aż odpadniemy”. Jeleniewska szczerze o udziale w „Azja Express”

Maria Jeleniewska w podcaście Kuby Wojewódzkiego opowiedziała o kulisach programu „Azja Express”, napięciach między nią a Zoją Skubis oraz emocjach, które towarzyszyły jej podczas emisji kolejnych odcinków. Przyznała, że telewizyjny montaż nie zawsze oddawał rzeczywisty przebieg wydarzeń, a reakcje widzów i komentarze w internecie z czasem zaczęły ją coraz bardziej stresować. Zdradziła też, jak naprawdę układała się jej relacja z przyjaciółką podczas wspólnej wyprawy.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Jeleniewska szczerze o udziale w „Azja Express”, fot. TVN, źródło: materiały prasowe

„Możemy dobrnąć naprawdę daleko”

Udział w „Azji Express” był od dawna na liście marzeń Marii Jeleniewskiej. Kiedy dostała propozycję od swojej przyjaciółki Zoi Skubis, którą produkcja zaprosiła do programu, by została jej osobą towarzyszącą, bez wahania odpowiedziała „tak”. Dziewczyny wierzyły, że mają nawet szansę na wygraną, bo są „superogarnięte i samodzielne”.

Naprawdę rozumiałyśmy się na wielu płaszczyznach i wiedziałyśmy, że razem jak połączymy siły, to możemy dobrnąć naprawdę daleko 

– przyznała Jeleniewska w podcaście Kuby Wojewódzkiego.

Między przyjaciółkami od czasu do czasu dochodziło w programie jednak do tarć, szczególnie w momentach gdy każda z nich miała własny pomysł na rozwiązanie zadania.

– Indywidualność nasza w momencie, gdy ja chciałam się trochę dopasować i działać w duecie, była powodem wielu spięć – powiedziała Jeleniewska.

Zoja Skubis i Maria Jeleniewska
źródło: Zoja Skubis i Maria Jeleniewska, fot. TVN

„Telewizja też mogła mieć wizję, jak chce nas przedstawić”

Przyznała także, że widzowie nie widzieli wszystkiego, a telewizyjny montaż miał przedstawiać ich konflikty większymi niż były w rzeczywistości.

– Montaż był też tak stworzony, żeby dawał ludziom emocje, tam były powyrywane czasami z kontekstu zdania albo początek jednego i koniec drugiego – wyznała, zaznaczając w dalszej części rozmowy, że program dałoby się tak zmontować, że wyszłyby z niego wizerunkowo cało. „Telewizja też mogła mieć wizję, jak chce nas przedstawić. I takie wersje też słyszałam u innych par, że mają konkretny pomysł, jak kogoś przedstawią, mimo że tam ta para będzie się bardzo żarła, to oni tej części nie pokażą akurat. Nie wiem, na ile to jest prawda” – dodała.

Zobacz także
Zwyciężczyni „Tańca z gwiazdami” ogłosiła rozstanie. „W tym tygodniu nasz związek się zakończył”
Ubiegłoroczna zwyciężczyni „Tańca z gwiazdami” poinformowała o rozstaniu z partnerem. Od plotek huczało już od dłuższego czasu. „Rozstajemy się w zgodzie i wzajemnym szacunku. Dziękujemy, że towarzyszyliście nam w tej drodze” – potwierdziła teraz.

Chociaż każda z influencerek lubi działać na własną rękę, Maria wyznała, że musiała nieco stłamsić swoją indywidualność, bo jako osoba towarzysząca, a nie główny uczestnik, chciała się nieco „porządkować osobie, która ją do tego zaprosiła”.

Zoja Skubis i Maria Jeleniewsk
źródło: Zoja Skubis i Maria Jeleniewska, fot. TVN

– [Zoja] jest sporą indywidualistką i lubi robić rzeczy po swojemu. I może nie umie działać w grupie – powiedziała, dodając, że źródłem rodzących się między nimi konfliktów było też po prostu zmęczenie, a niekiedy nawet bezsilność i brak realnego wpływu np. na to, jak szybko uda im się złapać stopa. Dalej Jeleniewska zastanawiała się, jak mogłyby ograniczyć ilość sporów.

Może powinnyśmy obie razem przedyskutować albo siedzieć nad mapą. Ja czasami nie miałam do niej wglądu. (…) Może powinnyśmy [robić – przyp. red.] razem więcej rzeczy, nad większością rzeczy działać. Ostatecznie, jeśli coś się nie udawało, to wychodziło dlatego, że ja nie zwróciłam na to szczególnie uwagi.

Jeleniewska nazwała przyjaciółkę Zosią samosią, wytykając jej przy okazji, że z ich dwójki, tylko ona umie się dostosować. Mimo wszystko zaznaczyła, że żadne konflikty nie zaszkodzą ich przyjaźni, bo program „Azja Express” przydarzył im się raz, warunki i sytuacje, w jakich tam się znalazły, były jednorazowe i nigdy się nie powtórzą.

„Z każdym odcinkiem Azji Express ja się bałam”

Już wyżej wspomniany montaż sprawił, że Jeleniewska obawiała się oglądać kolejne odcinki programu, bo nie wiedziała, jak w nich wypadła.

– Tłumaczyłam sobie, nie wiem, to może zazdrość ludzi, że taki może żal w naszą stronę, że nam się udaje, że jesteśmy młode, że przy pierwszych konkurencjach my byłyśmy na początku listy i nam wszystko tak gładko przychodziło i że może to dlatego. Tak to sobie tłumaczyłam, ale z każdym kolejnym odcinkiem, jak widziałam, że ludzi zaczynamy irytować i że coraz głośniej o tym mówią, robiło mi się przykro i trochę się bałam, co będzie z kolejnym. I nie mogłam się doczekać, aż odpadniemy, że nie będę czuła ze zbliżającą się sobotą tego stresu, jak ludzie nas odbiorą – powiedziała. 

Zoja Skubis i Maria Jeleniewska
źródło: Zoja Skubis i Maria Jeleniewska, fot. TVN

Z każdym kolejnym tygodniem stresowała się coraz bardziej. 

[Gdy – przyp. red.] widziałam zajawki czasami w internecie, to mnie to stresowało i widziałam, jaki ludzie mają odbiór i przykro mi się po prostu na to patrzyło. Przykro na nasz duet i na każdą z nas osobno, jak nam się potem dostawało. Bo to nie jest wcale przyjemne czytać na swój temat takie rzeczy.

Mimo wszystko Jeleniewska przeżyłaby taką przygodę jeszcze raz, teraz już jednak najchętniej bez udziału kamer. Przypomnijmy – Zoja Skubis i Maria Jeleniewska odpadły w 6. odcinku programu. 

Czytaj dalej: