„Stefan walczy o życie”. Poruszające wyznanie Katarzyny Dowbor

Katarzyna Dowbor od lat jest ikoną polskich mediów, ale jej życie prywatne to przede wszystkim świat zwierząt. W najnowszym odcinku „Psiodcastu" w RMF FM dziennikarka szczerze opowiada o codzienności pełnej czworonogów, o bólu pożegnań i o niezwykle trudnej walce o zdrowie swojego ukochanego berneńczyka Stefana, który zmaga się z nowotworem kości.
fot. Niemiec/AKPA

Najważniejsze informacje:

  • Katarzyna Dowbor walczy o życie swojego berneńczyka Stefana, który cierpi na nowotwór kości.
  • Dziennikarka podkreśla, jak ważne są zwierzęta w jej życiu i jaką odpowiedzialność czuje wobec nich.
  • Dowbor otwarcie mówi o emocjach, bólu pożegnań i potrzebie walki o prawa zwierząt w Polsce.

Stefan – serce domu Katarzyny Dowbor

W domu Katarzyny Dowbor zwierzęta są nie tylko towarzyszami, ale pełnoprawnymi członkami rodziny. Dziennikarka od lat dzieli życie z psami, kotami i końmi, a każda z tych relacji niesie ze sobą wyjątkowe emocje i historie. Jednak to właśnie Stefan, niespełna trzyletni berneńczyk, stał się w ostatnich miesiącach centrum jej troski i niepokoju.

Mam niespełna trzyletniego cudownego Stefana, który jest najukochańszym psem na świecie. Takiego przytulasa to ja chyba jeszcze w życiu nie miałam

- wspomina gwiazda w rozmowie z RMF FM. 

Jak przyznaje Dowbor, Stefan choruje na nowotwór kości. - Walczymy. Łącznie z tym, że ja mam panią onkolog w Anglii. Jesteśmy już po radioterapii, w tej chwili mamy chemię. Rokowania są słabe. Jest to najgorsze, co może spotkać właściciela psa. Patrzeć na jego chorobę, na jego cierpienie. Na razie jeszcze nie cierpi, bo jest na silnych lekach przeciwbólowych. To jest dla mnie strasznie trudne - wyznaje dziennikarka. 

Nie ma takich pieniędzy, których bym nie wydała na leczenie jego. Ale szanse są słabe. Chcę, żeby ten czas, który jeszcze mamy wykorzystać jak najbardziej, jak najlepiej i żebyśmy po prostu mogli jeszcze trochę ze sobą być. 

- mówi.

Walka o każdy dzień

Diagnoza była ciosem – Stefan zaczął kuleć, a pierwsze badania nie dawały jasnej odpowiedzi. Dopiero rezonans wykazał nowotwór kości. Katarzyna Dowbor nie wahała się ani chwili – rozpoczęła kosztowne leczenie, konsultacje z onkologami, radioterapię i chemioterapię.  

Mimo nienajlepszych rokowań, dziennikarka nie poddaje się. „Może pół roku, jak dobrze pójdzie, może trzy miesiące. Ale walczymy, walczymy. Ja jeżdżę co dwadzieścia dni po specjalny lek, zastrzyk dla niego. Jeżdżę po chemię, którą przywożę, bo on w tabletkach dostaje chemię. No i staram się, żeby, żeby był jeszcze szczęśliwy. Jeszcze przez chwilę. To najtrudniejsze.”

Dowbor nie ukrywa łez, mówiąc o Stefanie. Podkreśla, jak ważne jest, by nie okazywać przy zwierzęciu rozpaczy, bo ono wszystko czuje.  

Empatia i odpowiedzialność – lekcja na całe życie

Katarzyna Dowbor od dziecka była otoczona zwierzętami.

„Jestem córką biologa. Mój tata był naukowcem, biologiem i miał kompletnego fioła na punkcie zwierząt. U nas zawsze były psy, koty, ptaki, które leczył i wypuszczał na wolność”

– wspomina. Ta miłość i odpowiedzialność są dziś fundamentem jej podejścia do życia.

Dziennikarka podkreśla, że zwierzęta kochają bezwarunkowo i zasługują na szacunek oraz troskę. „Człowiek jest dla swojego psa całym światem. Dlatego to naszą odpowiedzialnością jest walczyć o nie do końca, nawet wtedy, gdy to my będziemy musieli się pożegnać” – mówi z przekonaniem.

Pożegnania, które bolą zawsze tak samo

W ostatnich latach Katarzyna Dowbor musiała pożegnać kilka ukochanych zwierząt – klacz Rodezję, koty, psy. Każda strata boli tak samo, każda zostawia ślad. „Zawsze boli. Zwierzę, które jest chore, liczy na to, że ty go uzdrowisz, bo ty jesteś wielki, ty jesteś Bogiem, ty jesteś jego Panem” – wyznaje.

Dowbor nie boi się mówić o łzach, o poczuciu bezradności, o żalu, że nie zawsze można pomóc. Jednak zawsze towarzyszy jej przekonanie, że najważniejsze to być przy zwierzęciu do końca, dać mu poczucie bezpieczeństwa i miłości

Katarzyna Dowbor nie ogranicza się do własnego podwórka. W rozmowie z Karolem Kosiorowskim wielokrotnie podkreśla, jak ważna jest edukacja, kastracja, czipowanie i walka z pseudohodowlami. Zwraca uwagę na dramatyczną sytuację w polskich schroniskach, na zbyt wolne zmiany w prawie i na konieczność współpracy wszystkich, którym leży na sercu dobro zwierząt.

„Nie rozumiem tego. Jeżeli nie zaczniemy walczyć o to, jestem absolutnie za tym, żeby walczyć o prawa zwierząt, bo to nie jest rzecz.”

– apeluje. Dziennikarka podkreśla, że każda złotówka przekazana na organizacje pomagające zwierzętom to realna pomoc, a nie powód do kłótni czy podejrzeń. 

Czytaj dalej: