Coraz więcej dzieci jest wpatrzonych w ekrany. Ekspertka szczerze o najmłodszym pokoleniu: „Skutki widzimy tu i teraz”

Jeszcze nigdy w historii dzieciństwo nie było tak silnie związane z ekranami jak dziś. Telewizory, tablety i smartfony są już stałym elementem codzienności – obecnym przy posiłkach, w podróży, podczas zabawy, a nawet usypiania. Dla wielu rodziców są pomocą w organizacji dnia, chwilą wytchnienia lub narzędziem edukacyjnym. Jednocześnie coraz częściej pojawia się pytanie, czy wygoda teraźniejszości nie niesie ze sobą kosztów, które ujawnią się dopiero w przyszłości… W rozmowie z RMF FM mgr Adrianna Dzięgielewska, pracująca jako logopeda i psycholog o specjalności klinicznej, opowiada, jakie są dzieci, które wychowują się przed ekranami.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Fot. Shutterstock

Wpływ ekranów na mózg dziecka

Wczesne dzieciństwo to czas intensywnego rozwoju mózgu, kształtowania relacji społecznych oraz nauki rozumienia świata poprzez ruch, dotyk i bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Tymczasem doświadczenie cyfrowe opiera się głównie na bodźcach wizualnych i dźwiękowych, często szybkich, intensywnych i zaprojektowanych tak, by jak najdłużej utrzymać uwagę. Jak taka forma stymulacji wpływa na koncentrację, emocje, zdolność do samodzielnej zabawy czy rozwój języka u najmłodszych? Niestety bardzo źle.

Kilka godzin po dłuższym oglądaniu współczesnych bajek malec może wykazywać rozdrażnienie, płaczliwość, a nawet wpadać w histerię. Pojawić mogą się także kłopoty z zasypianiem, a niekiedy dochodzi nawet do nocnego wybudzania się z krzykiem.

„Cisza i nuda nie są już neutralne – są niepokojące”

Adrianna Dzięgielewska alarmuje, że skutki ekranowego wychowania widać w gabinetach już teraz. Jednocześnie zaznacza, że to pokolenie dzieci nie jest gorsze czy zepsute, a jedynie „ukształtowane przez bardzo specyficzne warunki rozwoju mózgu”.

- Skutki widzimy tu i teraz. Długotrwały kontakt z intensywnym, szybkim strumieniem bodźców sprawił, że dzieci świetnie sobie radzą z krótkimi informacjami i natychmiastową reakcją, ale mają coraz większy problem z dłuższym skupieniem, myśleniem przyczynowo-skutkowym i zadaniami wymagającymi wysiłku. Pojawiają się trudności z samoregulacją. W trudnych momentach rośnie potrzeba szybkiego rozproszenia – byle nie czuć złości, stresu, napięcia. Cisza i nuda nie są już neutralne – są niepokojące – mówi.

Sprawdź też: To jeden z najczęstszych nawyków rodziców. Ekspertka ostrzega: mózg dziecka może ucierpieć!

Nasza rozmówczyni zwraca też uwagę na interesujące zjawisko. Choć dzieci doświadczają ciągłej stymulacji, to jednocześnie stają się bardziej wrażliwe, sensoryczne i emocjonalne.

Przeciążony układ nerwowy daje o sobie znać: zmęczeniem, drażliwością, brakiem odporności na frustrację, silnymi reakcjami na presję, krytykę, hałas. Do tego dochodzą lęki, depresja, samotność, porównywanie swojego życia do nierealnych obrazów z mediów społecznościowych, trudności w budowaniu bliskich relacji i totalne zagubienie – punktuje specjalistka.

Jak wychowywać dziecko w cyfrowej erze?

Co więc zrobić, gdy ekrany pojawiają się już na każdym kroku? Ekspertka nie poleca wprowadzania dzieciom zakazów, bo te tylko będą wywoływać opór i chęć zrobienia odwrotnie. Rekomenduje za to unikać ekspozycji dziecka na ekrany chociaż do drugich urodzin. – To nie jest wygórowane wymaganie, to absolutne minimum, które naprawdę warto zrobić dla dobra dziecka. Mózg rozwija się wtedy w zawrotnym tempie i potrzebuje tego co naturalne, a nie migających i intensywnych bodźców – podsumowuje. 


O ekspercie:

Adrianna Dzięgielewska – psycholog o specjalności klinicznej, logopeda, autorka poradnika „Instrukcja Obsługi Dziecka”. Specjalizuje się w pracy z dziećmi od wieku niemowlęcego do wczesnoszkolnego. Prowadzi terapię dzieci z opóźnionym rozwojem mowy, zaburzeniami ze spektrum autyzmu oraz chorobami genetycznymi i neurologicznymi.

Czytaj dalej: