Michał Szpak przerywa milczenie w sprawie Eurowizji. „Nie pozwoliłbym sobie na taką hipokryzję”

O Michale Szpaku zrobiło się w tym roku głośno w kontekście preselekcji do Eurowizji. Wielu fanów konkursu czekało na jego oficjalne zgłoszenie, to jednak nie nastąpiło. Wokalista w rozmowie z RMF FM ujawnił, dlaczego podjął taką decyzję. Zdradził też swoje plany na przyszłość – czy nadal chce ponownie reprezentować Polskę w konkursie?
Michał Szpak przerywa milczenie w sprawie Eurowizji. „Nie pozwoliłbym sobie na taką hipokryzję”, fot. AKPA

Michał Szpak nie zgłosił się do preselekcji na Eurowizję. „Nie pozwoliłbym sobie na taką hipokryzję”

Tegoroczne preselekcje do Eurowizji od początku budziły ogromne emocje i były owiane sporą tajemnicą. Telewizja Polska zdecydowała się zrezygnować z formatu na żywo, a zamieszanie potęgowały głośne rezygnacje – Mery Spolsky i Karolina Czarnecka otwarcie przyznały, że mimo dostania się do finałowej stawki, wycofują się z konkursu. W kuluarach najgłośniej było jednak o Michale Szpaku, który wielokrotnie wspominał, że marzy o ponownym reprezentowaniu Polski.

Wokalista już wcześniej wyjaśniał na Instagramie, że faktycznie planował start, jednak ostatecznie nie zgłosił swoich utworów ze względu na kontrowersje wokół udziału Izraela. W rozmowie z RMF FM, artysta wyłożył karty na stół i zdradził, czy drzwi do Eurowizji są dla niego na zawsze zamknięte. Fani mogą odetchnąć z ulgą.

„Nie pozwoliłbym sobie na to”

Michał Szpak promuje obecnie swój najnowszy singiel „Fire”, którego premierę usłyszycie na antenie już w piątek. W rozmowie z radiem przyznał, że utwór był jedną z opcji branych pod uwagę w kontekście eurowizyjnych preselekcji. Ostatecznie artysta postawił jednak na wierność własnym wartościom. Jako człowiek, który „kocha wolność”, nie chciał godzić się na narzucone ograniczenia.

Nie pozwoliłbym sobie na to, żeby dokonać takiej hipokryzji na samym sobie i nagle wejść w coś, co nie pozwalałoby mi tak naprawdę wyrazić swojego zdania na dany temat – wyznał Szpak.

Wokalista zwrócił uwagę na fakt, że w ubiegłym roku uczestnicy Eurowizji musieli podpisać zobowiązanie do niewypowiadania się na tematy polityczne i światopoglądowe. Dla Szpaka, który buduje swoją karierę na autentyczności, był to warunek nie do zaakceptowania.

Co z „dziką kartą”?

W sieci huczało również od plotek, jakoby TVP oferowało Michałowi tzw. „dziką kartę”, która gwarantowałaby mu miejsce w konkursie bez standardowych procedur. Artysta stanowczo jednak zdementował te doniesienia:

Jeśli bym nawet dostał taką dziką kartę, to nie miałbym serca jej przyjąć. Na pewno nie w tym roku i na pewno nie w takich okolicznościach.

Mimo tegorocznej rezygnacji, Michał Szpak nie mówi definitywnego „nie”. Podsumowując wątek konkursu, stwierdził tajemniczo, że „może jeszcze przyjdzie czas” na jego wielki powrót do eurowizyjnych barw.

Czytaj dalej: