Kaczorowska i Rogacewicz podzielili się swoim szczęściem w „Pytaniu na śniadanie”
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz na nowo układają sobie razem życie po zakończeniu długoletnich małżeństw, z których każde z nich ma własne dzieci. Aktorzy potwierdzili swój związek przed rokiem w „Tańcu z gwiazdami”, a dziś są jedną z najgorętszych par w polskim show-biznesie. Ostatnio odwiedzili razem „Pytanie na śniadanie”, by opowiedzieć nieco o wspólnym życiu i pracy.
Kaczorowska i Rogacewicz mówili przede wszystkim o kontynuacji ich taneczno-muzycznego widowiska „Siedem”, z którym ostatniej wiosny objechali Polskę. Teraz wracają z „Siedem. Reaktywacja” i nie kryją ekscytacji. Już od 27 stycznia 2027 roku będzie można oglądać ich na deskach warszawskiego Teatru Palladium. To było kwestią czasu, bo zakochani od miesięcy byli dopytywani o powrót ich spektaklu.
Beata Tadla w „Pytaniu na śniadanie” zwróciła też uwagę na to, że Kaczorowska i Rogacewicz są niemal nierozłączni. „Ponieważ mieszkamy niedaleko siebie, to jak was widzę, to zawsze widzę was razem. Któregoś razu wychodzę z mężem z lasu, a wchodzą oni, wjeżdżają na rowerze. Ja mówię: ‘o rany’” – zdradziła.
Wtedy przekonałam się, że to nie jest udawane z waszej strony, że wy naprawdę to ‘razem’ traktujecie bardzo poważnie – przyznała prowadząca.
Zmiany u Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza
Agnieszka Kaczorowska w „Pytaniu na śniadanie” przyznała, że z Marcinem Rogacewiczem wkrótce zamierzają rozpocząć intensywne przygotowania do nowego spektaklu. „Lato było takim czasem, w którym dużo odpoczywaliśmy po wiosennej trasie spektaklu i byliśmy praktycznie non stop razem. Teraz zaczął się rok szkolny, więc też dużo różnych aktywności, i tak się trochę rozjeżdżamy i zjeżdżamy, ale zaraz wchodzimy na salę. Już trenujemy, ale zaraz wchodzimy jeszcze, bo chciałabym trochę podrasować choreografię. Mam trochę bzika na punkcie jakości” – wyznała.
Beata Tadla zapytała ich także, czy uważają, że ich spektakl odniósłby taki sam sukces, gdyby nie byli parą w życiu prywatnym. Rogacewicz i Kaczorowska odpowiedzieli zgodnie. „Myślę, że nie” – stwierdził aktor, kontynuując: „On ma na pewno taki filar naszych osobistych historii, które są przełożone, napisane, wyreżyserowane i włożone w twór tego spektaklu. On bardzo wynika z nas”.
